Forum www.paranormalromance.fora.pl Strona Główna

Rozpoznaj cytat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 12, 13, 14  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.paranormalromance.fora.pl Strona Główna -> Hyde park
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pon 17:13, 04 Paź 2010    Temat postu:

Dobre, fajny fragment!
Kossakowska, Siewca Wiatru? albo Siewca, chyba.
Powrót do góry
Safina
Moderator


Dołączył: 01 Paź 2010
Posty: 284
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z Mrozów/Warszawy

PostWysłany: Pon 17:40, 04 Paź 2010    Temat postu:

Bardzo dobrze, Siewca Wiatru to był. Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pon 22:23, 04 Paź 2010    Temat postu:

Lubie takie zabawne kawałki, a tam było tego więcej! okej to moja kolej Wink tego jeszcze chyba nie było, ale jest łatwe Wink

Nie zdawała sobie sprawy z tego, jak blisko stał C......, dopóki nie odwróciła się, by spojrzeć na samolot i kolanem uderzyła w jego zabandażowany bok. Nie pokazał po sobie, że coś poczuł, ale musiało go to boleć. To była jednak jego wina. Gdyby tak na nią nie napierał, nie uderzyłaby w niego.
- Wyluzuj – powiedziała mu zirytowana. – Twój ojciec na pewno mnie nie zaatakuje.
- Nie sądzę, żeby martwił się tym, że mogę cię skrzywdzić – powiedział B... z rozbawieniem. – Zabierzmy cię gdzieś daleko od wszystkich innych samców. Wtedy się choć trochę uspokoić.
Pilot, który szedł za nimi i sprawdzał samolot, uśmiechnął się na te słowa.
- Nigdy nie przypuszczałem, że zobaczę tego starego Indianina takiego podekscytowanego.
C...... spojrzał na niego. Pilot spuścił wzrok ale nie przestał się uśmiechać.
- Hej, nie patrz tak na mnie – w końcu dowiozłem cię do domu, całego i zdrowego. Niemal tak dobrze, jak ty byś to zrobił. Prawda, C......?
- Dziękuję H.... – B... odwrócił się do A.... – H.... musi pozamykać wszystko w samolocie, więc rozgrzejemy ciężarówkę.
Gdy wychodzili z zabezpieczonego hangaru w dziesięciocalowy śnieg, złapał ją pod łokieć. C...... warknął. Zirytowany B.... odpowiedział tym samym.
- Dosyć. Dosyć. W żaden sposób nie pożądam twojej damy, a to twoje warczenie jest prostackie.
C....... przestał hałasować, ale podszedł tak blisko do A...., że ta - nie chcąc go urazić - niechcący wpadła na B..... M...... pomógł jej złapać równowagę i marszcząc brwi spojrzał na wilkołaka obok niej. Jednak nie powiedział już nic więcej.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 22:31, 04 Paź 2010    Temat postu:

Alfa i Omega - Cry wolf - P. Briggs ?
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 22:33, 04 Paź 2010    Temat postu:

Zgadza się, łał! twoja kolej Wink
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pon 22:47, 04 Paź 2010    Temat postu:

Hi, hi, hi, maczalam czubek malego palca przy tlumaczeniu :wink:


-M... - J... zastanawiał się nad każdym słowem. Tylko ty i G... znacie sekrety naszej rasy. Wiesz, że on nie zrezygnuje ze swojej samotniczej egzystencji. Tylko od ciebie możemy się uczyć, tylko ty możesz nas prowadzić. Jeśli mamy przetrwać, jeśli mamy znów być silni jako rasa, nie dokonamy tego bez ciebie. Twoja krew jest życiem naszego ludu.
-Dlaczego mi to mówisz? Rzucił ostro M..., nie chcąc słyszeć prawdy.
J... i B... wymienili niespokojne spojrzenia.
-Już od jakiegoś czasu niepokoi nas to, że się od nas odcinasz.
-To było nieuniknione, a zresztą nie wasza sprawa.
-Zdecydowałeś się na kompletną samotność, nawet odcinasz się od tych, których nazywasz swoimi krewnymi.
-Co ty mi usiłujesz powiedzieć? M... był rozdrażniony. Zbyt długo nie widział R....
Potrzebował zobaczyć ją, objąć, dotknąć jej umysłu swoim.
-Nie możemy ciebie stracić. Jeśli nie będziesz chciał żyć dłużej, zaczniesz podejmować niepotrzebne ryzyko, staniesz się nieostrożny mówił powoli J....
Lodowate spojrzenie M... powoli się ociepliło, kąciki ust uniosły w uśmiechu.
-Wy młode diabły. Jak wam się udało śledzić mnie bez mojej wiedzy?
-Para, która przewodzi stadu wilków, też się o ciebie niepokoi przyznał J.... Ponieważ jestem twoim krewnym i znajduję się pod twoją ochroną, akceptują mnie i rozmawiają ze mną. Obserwowały cię, kiedy chodziłeś na te swoje samotne spacery i gdy biegałeś ze stadem.
Twierdziły, że nie ma w tobie radości.
Powrót do góry
madlen
Tłumacz


Dołączył: 10 Wrz 2010
Posty: 761
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Pon 22:53, 04 Paź 2010    Temat postu:

hmm Christine Feehan to na pewno...
Mroczny książę?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pon 22:55, 04 Paź 2010    Temat postu:

Bingo, teraz twoja zagadka...
Powrót do góry
madlen
Tłumacz


Dołączył: 10 Wrz 2010
Posty: 761
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Śro 21:37, 06 Paź 2010    Temat postu:

och, proszę, wymyślcie coś za mnie Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pią 18:08, 08 Paź 2010    Temat postu:

Proszę bardzo :

- Przeceniacie nasze relacje. Wkurzam C.... nieziemsko, a on znalazł sposób, żeby mi się odpłacić. To tyle.
- Może masz rację - ustąpił Rafael.
- Poza tym Jego Wysokość potrzebuje „czymogenki”, a ja taka na pewno nie jestem.
- Czymogenki? - zmarszczyła brwi Andrea.
Rozparłam się na krześle.
- Czy mogę ci przynieść coś do jedzenia, Wasza Wysokość? Czy mogę powiedzieć ci, jaki jesteś silny i mądry, Wasza Wysokość? Czy mogę cię wyiskać, Wasza Wysokość? Czy mogę cię pocałować w tyłek, Wasza Wysokość? Czy mog...
Urwałam, dostrzegając, że Rafael nagle skamieniał. Siedział niczym pomnik, ze wzrokiem wbitym w jakiś punkt ponad moim ramieniem.
- Stoi za mną, tak?
Andrea kiwnęła głową.
- Ściślej, początek powinien brzmieć „Czy pozwolisz, proszę” -
rzekł C.... głębokim głosem. - Jeśli już o tym mowa.
Obszedł stolik, sięgając do sąsiedniego po krzesło. Kiedy nie drgnęło, wyrwał je jedną ręką z posadzki, pozostawiając w niej sześć sterczących wkrętów. Przystawił krzesło przy mnie, tyłem do przodu, usiadł okrakiem i położył ramiona na oparciu, żeby popisać się bicepsami.
Dlaczego ja?
- Owszem, możesz pocałować mój tyłek. Zwykle nie przepadam za naruszaniem przestrzeni osobistej, ale przecież jesteś Przyjacielem
Gromady, a twoje usługi raz czy dwa nam się przydały. Staram się spełniać życzenia osób przyjaźnie nastawionych do moich ludzi. Mam tylko jedno pytanie, czy to całowanie będzie złożeniem hołdu, rodzajem oporządzania czy też częścią gry wstępnej?
Rafael pobladł i skłonił nisko głowę.
- Za pozwoleniem, panie.
C..... skinął głową.
Hienołak pociągnął Andreę za rękę.
- Ale... - zaprotestowała, mrugając zaskoczona.
- Musimy już iść. - Uśmiech Rafaela był nieco wymuszony.
Odwrócił się i powlókł Andreę za sobą do wyjścia, zostawiając mnie i
C..... samych. Zdrajcy.


Genialny fragment Wink
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pią 18:11, 08 Paź 2010    Temat postu:

i jaki charakterystyczny Very Happy Magia uderza I. Andrews
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pią 19:17, 08 Paź 2010    Temat postu:

Brawo! Twoja kolej Smile
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Pią 19:40, 08 Paź 2010    Temat postu:

Coś co mnie kilka lat temu piekielnie rozbawiło [imiona pozmieniane]


- Vix! - Gniewnie się otrząsnął i uwolnił od Eix. - Vix, posłuchaj, to nie tak, jak myślisz - zaczął szybko. Potem przerwał, bo nie był pewien, co sobie pomyślała. W końcu wczoraj nie wyglądała na szczególnie zmartwioną, gdy Eix prosiła ją o pożyczkę.
Do diabła z tym. Jix postanowił, że odłoży tłumaczenia na później. Jak się okazało, nie musiał nic mówić. Zajęły się tym Vix i Eix. Siostry, co? Nigdy w życiu nie widział dwóch kobiet, które mniej były podobne do siebie niż Vix i panienka S***. Jix oparł się o ścianę w pobliżu zwisających na łańcuchach kajdan, skrzyżował ramiona na piersi i z zainteresowaniem przyglądał się bitwie.
Nie mógł oderwać wzroku od Vix. Była piekielnie rozsierdzona. Promieniowała zajadłą furią, która niemal wywoływała pożar w komnacie. Czuł, że podnieca go sam widok Vix wkraczającej swobodnym krokiem do sali – wyglądała jak prawdziwa pani willi.
Vix była niższa od Eix i znacznie szczuplejsza, ale szeroko otwarte oczy rzucające błękitnozielone błyski, grzywa płomiennych loków i królewskie obejście sprawiły, że całkowicie zapanowała nad sytuacją. Eix przypominała pudelkę przed lwicą.
- Sądziłam, że wczoraj dokładnie ci wytłumaczyłam, Eix, że Jix nie da się wykorzystać do roboty na boku. - W cichym, schrypniętym głosie Vix wyraźnie było słychać ostrzeżenie. Zbliżała się do Eix w tak onieśmielający sposób, że ta bezwiednie postąpiła kilka kroków do tyłu.
- Vix, proszę, reagujesz przesadnie. Co mam zrobić, żebyś zrozumiała? - spytała Eix błagalnym tonem. - Połączenie Jixa ze mną jest słuszne. Tak miało być. Skonsumowanie musi mieć miejsce.
- Spróbuj cokolwiek skonsumować z Jixem, a ja ci osobiście gwarantuje, że znajdziesz się na bardzo wysokim psychicznym poziomie. Tak cię kopnę w tyłek, że nigdy nie zlecisz.
Eix zamrugała zdumiona.
- Doprawdy, Vix, nie musisz się aż tak przejmować. Rozmawiamy tu o głębokiej psychicznej duchowości.
- Czyżby? Odniosłam wrażenie, że rozmawiamy o szybkim numerku z moim facetem. Jednorazowym skoku. Czy nie tego naprawdę chcesz, Eix? Możliwości pociupciania się z chłopem, który ma rzeczywisty parapsychiczny talent? Chcesz sprawdzić, czy jak się otrzesz, to trochę ci zostanie? Dowiedzieć się, czy jest coś szczególnego w kochaniu się z prawdziwym psychicznym? Posłuchaj mnie uważnie: nie będziesz miała okazji odkryć, co tracisz. Raz jeszcze zbliż się do Jixa, a rozedrę cię na strzępy i wrzucę do cieśniny Puget. Zrozumiałaś mnie, siostro?!
Łagodne oczy Eix wypełniły się łzami.
- Nic nie rozumiesz. Twój umysł jest zamknięty. Nie pojmujesz, Vix? Mieliśmy z Jix doświadczyć niezwykłego seksualnego przeżycia. To moje przeznaczenie. Muszę je spełnić.
- Kto tak mówi? Wyjdź stąd, Eix. Teraz. Nie wolno ci nawet podejść do Jix, jeśli mnie przy nim nie będzie. Ruszaj się, ty, kokoto sprzed dwudziestu tysięcy lat!
Powrót do góry
madlen
Tłumacz


Dołączył: 10 Wrz 2010
Posty: 761
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Pią 22:40, 08 Paź 2010    Temat postu:

Jayne Ann Krentz "Dar ognia" Smile

i jeszcze imiona bohaterów Verity, Jonas, Elyssa
scena faktycznie zabawna Very Happy

nie będę skromna i powiem, że wiem, że zgadłam Cool i już teraz tradycyjnie zrzekam się nagrody :wink:
dawajcie dziewczyny Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pon 16:22, 11 Paź 2010    Temat postu:

,,Kiedy zaczął cofać rękę, drgnęła lekko w proteście. Wówczas zauważył coś niepokojącego – liczne, ledwie widoczne ślady na jej jedwabistej, brzoskwiniowej skórze. To były blizny, maleńkie przecięcia po wewnętrznej stronie przedramion. Jeszcze więcej miała ich na udach.
Przecięcia brzytwą. Jakby w dzieciństwie poddawano ją jakimś piekielnym torturom.
- Jezu Chryste. – Poderwał głowę, żeby na nią spojrzeć, a na jego twarzy z pewnością malowała się furia. – Kto ci to zrobił?
- To nie to, co myślisz.
Nie zamierzał odpuszczać tej sprawy.
- Więc wyjaśnij.
- To nic ważnego. Zapomniałam…
- Powiedz mi, kto to, do diabła, a przysięgam, że uduszę skurwysyna gołymi rękami…
- To ja sama – wyksztusiła. – Ja to zrobiłam. Nikt mi tego nie zrobił.
- Co? – Chwycił ją za cienki nadgarstek i ponownie obrócił jej rękę, żeby przyjrzeć się ledwie widocznej sieci cieniutkich blizn. – Ty to sobie zrobiłaś? Dlaczego?
Wyrwała dłoń z jego uścisku i zanurzyła obie ręce pod wodę, jakby chciała je ukryć przed jego wzrokiem.
- Nie wiem… - Wzruszyła ramionami. Unikała teraz jego spojrzenia. – Nie robiłam tego od bardzo dawna. Pokonałam to.
- I to dlatego w zlewie na dole leży nóż?
Spojrzenie, jakie mu rzuciła, było pełne bólu. Nie podobało jej się, że wtrąca się w jej życie. Ale chciał zrozumieć. Nie potrafił sobie tego wyobrazić, co mogło ją skłonić do takiego czynu.
I to nie jeden raz.
Zmarszczyła brwi, przyglądając się uważnie znikającej już pianie.
- Słuchaj, a możemy zmienić temat? Ja naprawdę nie chcę o tym rozmawiać i…
- Może powinnaś o tym porozmawiać.
- Och, oczywiście. – Zaśmiała się z goryczą. – A może odrazy zasugeruje pan, detektywie Thorne, że powinnam podjąć terapię? Nie sądzi pan, że powinnam zostać zamknięta w zakładzie, gdzie dla mojego własnego dobra naćpają mnie lekami i będą uważnie obserwować?
- Czy to ci się przydarzyło?
- Ludzie mnie nie rozumieją. Nigdy nie rozumieli. Ja sama czasami siebie nie rozumiem.
- Czego nie rozumiesz? Że czujesz potrzebę zadawania sobie bólu?
- Nie, to nie o to chodzi. To nie dlatego to robiła.
- Więc dlaczego? Dobry Boże, Gabriele, masz tu ze sto blizn!
- Nie robiłam tego z powodu bólu. Zresztą to wcale nie bolało. – Zaczerpnęła tchu, wypuściła powietrze przez zęby. Zabrało jej chwilę, nim znów mogła mówić. A kiedy już zaczęła, Lucan patrzył tylko na nią pełnym zaskoczenia milczeniu. – Nigdy nie chodziło o sprawianie bólu, nikomu. Nie odreagowywałam w ten sposób traumatycznych przeżyć a ni nie próbowałam uciekać przed krzywdą, jaką mi uczyniono. Choć tak twierdzili tak zwani eksperci. Cięłam się, ponieważ… to mnie uspokajało. Krew mnie uspokajała. Nie musiało jej być dużo, wystarczyła mała płytka ranka. Kiedy zaczynałam krwawić, wszystko, co wydawało mi się dziwne i nie na miejscu, nagle zaczynało być… normalne."
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:    Zobacz poprzedni temat : Zobacz następny temat  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.paranormalromance.fora.pl Strona Główna -> Hyde park Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 12, 13, 14  Następny
Strona 5 z 14

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Regulamin