Forum www.paranormalromance.fora.pl Strona Główna

Dział Tłumaczeń
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.paranormalromance.fora.pl Strona Główna -> Zablokowane tematy
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Wto 2:31, 20 Gru 2011    Temat postu:

Cześć.

1. Ja bym chciała żeby dostęp do tłumaczeń na forum mieli dopiero 'dawcy krwi' - czyli od 50 postów.

2. Co kwartał usuwanie kont, które nie napisały nawet jednego posta - bez względu na to jak długo są na forum.

3. Hyde Park - "czyszczony" co miesiąc.

(2 i 3 - w tej kolejności.)

4. Madlen, hlukaszuk - rozsądzę Was: tak, zabezpieczenie pdf-ów można obejść; a jeśli ktoś chce wydrukować sobie tłumaczenie, to powinien napisać do zamieszczającego priv o udostępnienie odpowiedniego pliku.

5. Sama kiedyś na chomiku umieszczałam zachomikowane tłumaczenia, choć umieszczający czasem tego nie chcieli (a ja niedoczytałam) - pisali do mnie w tej sprawie, a ja usuwałam. W końcu postanowiłam zmienić gryzonia, i darować sobie zachomikowywanie tłumaczeń - bo wkurzyłam się tym, że pomimo moich próśb i zablokowania tej opcji inne chomiki ściągały i wrzucały na swoje konta. Powód samolubny, ale cóż...

5a. Z umieszczania tłumaczeń nie można na chomikuj 'wyżyć' - bo zebranie (50 x 3 pkt =) 150 pkt nie da wiele, a właściwie nic.

6. Co do tłumaczenia... nie można zabronić nikomu tłumaczenia jakichś książek (patrz: przypadek... ? 3 części przygód Bonesa - gdzie Rainee zaczęła tłumaczyć serię od początku a inny chomik wybrał sobie część 3 i tłumaczył we własnym zakresie [i nie skończył]), ale jeśli ktoś złośliwie ukradnie gotowy już przetłumaczony tekst - to inna sprawa.
A co do tłumaczeń - jeśli nie byłyby udostępniane, to skąd Wydawnictwa by wiedziały, co się sprzeda? (Bo to, że wydają Kenyon (Łowców - serię prawie już w całości przetłumaczoną nieoficjalnie), Adrian czy Ward to jak dla mnie nie przypadek - skądś 'wzięli' te autorki. I nie - uwaga, że mieli w planach te autorki do mnie nie przemawia: bo "Fantasy Lower" Kenyon był w planach znacznie wcześniej, a Wydawnictwo sobie sprawę olało.)

7. No więc dobrze - nieoficjalne tłumaczenia mogą być nie fair: bo Wydawnictwa nie zarabiają na książkach. Ale spójrzmy na to z drugiej strony: skąd było by wiadomo, że książka/seria jest fajna i warto ją kupić (i wydać pieniądze właśnie na nią), jeśli nie wiemy, na ile jest ona tego warta? Bo ja na przykład nie za bardzo mam ochotę wydawać pieniądze na coś, co potem będzie tylko zbierało kurz, albo już w połowie przestawało mnie interesować.
I jeśli jakieś Wydawnictwo wyda książki np Shelly L. (i będą to Dobre Tłumaczenia, a nie kwiatki typu "krwiczka" 'Ghrom' czy 'Morth' [który w oryginale jest zdaje się zupełnie inną osobą]) to istnieje szansa, że kupię taką książkę.

8. I jak wspomniała Madlen: jakie Wydawnictwo zdecyduje się na książki np Amber Kell, czy Dany Marie Bell?? książki niezbyt obszerne, i czasami wchodzące na tematy Wyraźnie kontrowersyjne?

9. W końcu dojdzie do tego, że tłumacze zaprzestaną swojej pracy, albo przerzucą się na inną formę udostępniania Swojej pracy.
I - samolubnie mówiąc - ja zostanę w 'krwiczkami', a o książkach przekładanych z hiszpańskiego czy rosyjskiego sobie pomarzę, albo nie będę w ogóle o nich wiedziała.

10. Co do opowiadań autorskich - możecie mi napisać, po co niektórzy mogą je kraść? Bo to umyka mojemu rozumowaniu. Czy takie osoby chcą mówić że to ich praca? Co mogą na tym zyskać? Czy te osoby są tak... niedowartościowane, że szukają czyimś kosztem uznania? ... Nie, nie mogę tego pojąć. (Podobnie jak nie mogę pojąć przywłaszczania sobie czyichś tłumaczeń - bo Ci, co mieli przeczytać, to przeczytali od autora tłumaczenia, i co najwyżej mogą się pośmiać i politować się nad przywłaszczaczem.)

[11. Gratuluję tym, którzy przebrnęli przez tę moją pisaninę powyżej.]


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Wto 2:46, 20 Gru 2011, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
madzikk86
Admin


Dołączył: 11 Paź 2010
Posty: 1671
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Wrocław

PostWysłany: Wto 10:48, 20 Gru 2011    Temat postu:

plutonia napisał:
Cześć.

1. Ja bym chciała żeby dostęp do tłumaczeń na forum mieli dopiero 'dawcy krwi' - czyli od 50 postów.

2. Co kwartał usuwanie kont, które nie napisały nawet jednego posta - bez względu na to jak długo są na forum.

3. Hyde Park - "czyszczony" co miesiąc.

(2 i 3 - w tej kolejności.)

4. Madlen, hlukaszuk - rozsądzę Was: tak, zabezpieczenie pdf-ów można obejść; a jeśli ktoś chce wydrukować sobie tłumaczenie, to powinien napisać do zamieszczającego priv o udostępnienie odpowiedniego pliku.

5. Sama kiedyś na chomiku umieszczałam zachomikowane tłumaczenia, choć umieszczający czasem tego nie chcieli (a ja niedoczytałam) - pisali do mnie w tej sprawie, a ja usuwałam. W końcu postanowiłam zmienić gryzonia, i darować sobie zachomikowywanie tłumaczeń - bo wkurzyłam się tym, że pomimo moich próśb i zablokowania tej opcji inne chomiki ściągały i wrzucały na swoje konta. Powód samolubny, ale cóż...

5a. Z umieszczania tłumaczeń nie można na chomikuj 'wyżyć' - bo zebranie (50 x 3 pkt =) 150 pkt nie da wiele, a właściwie nic.

6. Co do tłumaczenia... nie można zabronić nikomu tłumaczenia jakichś książek (patrz: przypadek... ? 3 części przygód Bonesa - gdzie Rainee zaczęła tłumaczyć serię od początku a inny chomik wybrał sobie część 3 i tłumaczył we własnym zakresie [i nie skończył]), ale jeśli ktoś złośliwie ukradnie gotowy już przetłumaczony tekst - to inna sprawa.
A co do tłumaczeń - jeśli nie byłyby udostępniane, to skąd Wydawnictwa by wiedziały, co się sprzeda? (Bo to, że wydają Kenyon (Łowców - serię prawie już w całości przetłumaczoną nieoficjalnie), Adrian czy Ward to jak dla mnie nie przypadek - skądś 'wzięli' te autorki. I nie - uwaga, że mieli w planach te autorki do mnie nie przemawia: bo "Fantasy Lower" Kenyon był w planach znacznie wcześniej, a Wydawnictwo sobie sprawę olało.)

7. No więc dobrze - nieoficjalne tłumaczenia mogą być nie fair: bo Wydawnictwa nie zarabiają na książkach. Ale spójrzmy na to z drugiej strony: skąd było by wiadomo, że książka/seria jest fajna i warto ją kupić (i wydać pieniądze właśnie na nią), jeśli nie wiemy, na ile jest ona tego warta? Bo ja na przykład nie za bardzo mam ochotę wydawać pieniądze na coś, co potem będzie tylko zbierało kurz, albo już w połowie przestawało mnie interesować.
I jeśli jakieś Wydawnictwo wyda książki np Shelly L. (i będą to Dobre Tłumaczenia, a nie kwiatki typu "krwiczka" 'Ghrom' czy 'Morth' [który w oryginale jest zdaje się zupełnie inną osobą]) to istnieje szansa, że kupię taką książkę.

8. I jak wspomniała Madlen: jakie Wydawnictwo zdecyduje się na książki np Amber Kell, czy Dany Marie Bell?? książki niezbyt obszerne, i czasami wchodzące na tematy Wyraźnie kontrowersyjne?

9. W końcu dojdzie do tego, że tłumacze zaprzestaną swojej pracy, albo przerzucą się na inną formę udostępniania Swojej pracy.
I - samolubnie mówiąc - ja zostanę w 'krwiczkami', a o książkach przekładanych z hiszpańskiego czy rosyjskiego sobie pomarzę, albo nie będę w ogóle o nich wiedziała.

10. Co do opowiadań autorskich - możecie mi napisać, po co niektórzy mogą je kraść? Bo to umyka mojemu rozumowaniu. Czy takie osoby chcą mówić że to ich praca? Co mogą na tym zyskać? Czy te osoby są tak... niedowartościowane, że szukają czyimś kosztem uznania? ... Nie, nie mogę tego pojąć. (Podobnie jak nie mogę pojąć przywłaszczania sobie czyichś tłumaczeń - bo Ci, co mieli przeczytać, to przeczytali od autora tłumaczenia, i co najwyżej mogą się pośmiać i politować się nad przywłaszczaczem.)

[11. Gratuluję tym, którzy przebrnęli przez tę moją pisaninę powyżej.]


Przebrnęłam Smile I zgadzam się z każdym słowem. Ja mam chomika, ale też się nie bawię w udostępnianie zachomikowanych tłumaczeń. Ściągam sobie je na kompa, czytam i kasuje, tak to u mnie wygląda. Dobrze by było zrobić czystki na forum. Mam nadzieję, że Panie tłumaczki się nie zniechęcą i nadal będą kontynuować swoje prace, bo bez ich tłumaczeń życie stanie się "brzydsze" Sad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Wto 19:29, 20 Gru 2011    Temat postu:

Madlen, współczuję. Takie numery to niezłe chamstwo. Sama jestem fanką Twoich tłumaczeń, więc mam nadzieję, ze nie rezygnujesz ze swojej pracy, mimo takich sytuacji.

Hayde Park nie powinien nabijać postów. Sama niedługo pokasuje te postu z Hyde Parku.

Też myślę, że do tłumaczeń trzeba ograniczyć dostęp.


Teraz od siebie:

Zapewne wszystcy pamiętacie ,że miałam chomika, na którym zbierałam właśnie TYLKO nieoficjalne tłumaczenia. Potem (kiedy zaczęło się zamykanie chomików) zaczęłam robić remont, zmiany, modernizację, a potem życie osobiste tak mi dokopało, że na jakiś czas wszystko odłożyłam. Teraz gdy przeniosłam swoje zbiory, poważnie zastanawiam sie, czy w ogóle wracać ,,na chomika". Wielu świetnych tłumaczy zrezygnowało z zezwolenia na opcję zachomikuj i pozwalają jedynie na ściąganie i doskonale ich rozumiem...po takich numerach się nie dziwię.

A ja nigdy nie będę nikomu koło tyłka robiła i udostępniała bez zgody tłumacza (ale tak szczerze to już trochę sama się pogubiłam, kto na co wyraża zgodę, bo się pozmieniało ...sporo)
Tak więc na razie tych co to mnie odwiedzali przepraszam, ale nie wracam z chomikiem i tłumaczeniami. Otworzę go niedługo (po Nowym Roku), ale tylko z kochaną zboczoną galerią i może paroma innymi rzeczami, po to, aby pogadać z Wami na chomiku. Pokomentować ulubionych tłuamczy i tłumaczenia Wink Bo tego mi brakowało... Crying or Very sad Co dalej, się zobaczy... Cool


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Wto 19:32, 20 Gru 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Wto 20:17, 20 Gru 2011    Temat postu:

Też przebrnęłam Wink

Co do rozpowszechniania tłumaczeń bez zgody tłumacza to dość podobne do rozpowszechniania pirackich ebooków na chomikach i innych portalach. Większość z nas (jak jest inaczej to poprawcie) nie kupuje ebooków przez net, tylko je ściąga i nieraz też rozpowszechnia. I ewentualnie częściej bądź rzadziej kupuje książki papierowe w wersji pl czy eng. Więc robi się tu trochę taki podwójny standard - ja ściągam cudzą pracę to dobrze ale ktoś rozporządza moją to źle. No chyba że ktoś sam jest całkowicie w porządku wobec autorów.

Inna sprawa że rzeczywistość wygląda tak, że to co się wypuści w net (zdjęcia, tłumaczenia, opowiadania, cokolwiek) - w tym momencie to wymyka się spod kontroli, i mimo nie wiadomo jakich zabezpieczeń itp, to zawsze ktoś gdzieś ściągnie, ktoś wyśle, ktoś coś przerobi. Jasne że można utrudniać - ale to tak jak walka z piractwem - walka z wiatrakami. I w zasadzie zgodzę się z hlukaszuk - że cierpią na tym ci "porządni", kto będzie chciał to zabezpieczenia obejdzie, a innym utrudnia to korzystanie. Też wychodzę z założenia, że robimy to dla ludzi, więc mi akurat nie przeszkadza że ktoś puści gdzieś dalej w świat moją pracę, jedyne co bym chciała to aby podpisał że to moje i skąd to ma. Miło jakby zapytał o zgodę albo opinię, ale pytanie się o możliwość zrobienia czegokolwiek wydaje mi się już przesadą, zwłaszcza że najczęściej ludzie dzielą się tłumaczeniami "w dobrej wierze".

Choć z drugiej strony, skoro tłumacz poświęca swój czas dla czytelników, to rozumiem że chciałby aby ci szanowali jego życzenia co do rozpowszechniania jego pracy. I wypadałoby to uszanować. Choć sama przyznam że nie lubię takiej zbyt "restrykcyjnej" polityki typu "niczego ci z tym zrobić nie wolno" i gdy ktoś od razu naskakuje na mnie jeżeli powiem że jakąś wersję .doc czy forumową (krórą się ciężko czyta w dużej ilości) na własny użytek (ewentualnie dla kogoś kto dostępu do netu nie ma) przerobiłam sobie na pdf, bądź też np powyrzucałam obrazki czy jakieś ozdobniki które utrudniały czytanie. I czasem nawet jak grzecznie zapytasz o dostęp do innej wersji, czy zgodę na jakieś poprawki to ci odpowiedzą że nie wyrażają. No cóż mają takie prawo - ale mnie jako czytelnika zniechęca to raczej do takich osób czy ich twórczości (i chyba tu się właśnie gubi idea tego że tłumaczy się dla ludzi a nie tylko by się samemu tym zachwycać). Ja sobie mogę pozwolić na zignorowanie tej osoby i sięgniecie po orginał w wersji ang, ale inni nie znający języka pewnie i tak skopiują co chcą, czasem nawet chcąc zrobić tej osobie na złość.

I ja w zasadzie rozumiem argumenty obu stron. Chyba najlepszym podejściem jest odrobina dystansu do tego wszystkiego. I świadomość jak to wygląda w praktyce - jak chce się mieć całkowitą kontrolę nad tłumaczeniem, no to jedyne wyjście to nikomu go nie udostępniać Wink

Tak samo w kwestii "rezerwacji" serii. No cóż nikt z nas nie ma wykupionych praw autorskich i wyłączności. Choć jak ktoś wykopał ciekawą książkę to powinien mieć "pierwszeństwo" co do niej, a jak znajdą się inni chętni to zawsze można się dogadać, coś odstąpić czymś się podzielić. Bo jeżeli dana seria tomów ma tak 5-10 (nie mówię już że jeszcze więcej) to tłumaczenie jej przez jedną osobę zajmie kilka lat. A czytelnik chciałby już dostać więcej i wiedzieć "co dalej" z jego ulubieńcami. Więc zawsze można się tym jakoś sensownie między sobą podzielić - ot by zamiast robić coś podwójnie, zrobić to najwydajniej, ku korzyści naszych czytelników Wink

Sama kwestia tłumaczeń - nie skończyłam prawa, ale z tego co czytałam to wygląda to tak - tłumaczyć nam wolno, dla siebie, do szuflady, i dla kręgu bliskich znajomych. I tu się teraz rozchodzi co znaczy krąg bliskich znajomych. Czy muszą to być osoby znane z reala, czy też grupa na forum o wspólnych zainteresowaniach. O ile ogólnodostępny chomik myślę że ciężko by wybronić, to taką zamkniętą grupę zapewne można (choć pewnie każdy ekspert miałby swoją opinię). No i fakt że roszczenia to może mieć autor, a nie wydawnictwo.
Choć moim zdaniem tłumaczenia zajmują/zajmą to samo miejsce co fanficki. W fanfickach postacie też są własnością autorów - używanie ich bez ich zgody to łamanie praw autorskich. A ludzie to robią. Autorzy albo zezwalają, albo tępią albo stosują politykę "nie pytaj". Paradoksalnie jak tu pisałyście tłumaczenia działają na korzyść autora i pewnie przez to będą tolerowane. Z jednej strony wydawnictwa pewnie śledzą co czytają ludzie i stąd dobierają nowe pozycje, a ponadto ci którzy przeczytali tłumaczenie dopytują się o daną serię, czy będzie oficjalnie wydana. I uważam że obecność nieoficjalnych tłumaczeń jeżeli już to podnosi sprzedaż a nie obniża. Bo jeżeli ktoś nie zamierza kupić książki to i tak przeczyta jak nie nieoficjalne tłumaczenie, to piracką wersję ebooka, a kto chce mieć książkę na półce ten kupi orginał bez względu na to czy już czytał.

Brrr, ja też się rozpisałam na te wszystkie kwestie "moralne".
A co do samej sytuacji która spotkała madlen - to bezdyskusyjnie czyste złodziejstwo - tłumaczenie to ilość włożonej w to pracy, i o ile można rozważać na ile etyczne jest rozpowszechnianie go bez zgody autora, to skopiowanie tłumaczenia, naniesienie paru poprawek na przecinki i literówki, i następnie przypisanie sobie autorstwa ku temu - jak napisałam kradzież. I chyba zadziałała tu najlepsza metoda przeciwdziałania takim "akcjom" - chomik został "napiętnowany" przez społeczność czytelników, i wątpie aby po przejrzeniu komentarzy na tamtym chomiku chciał czytać "jej pracę".

Też życzę wytrałości do przebrnięcia moich przemyśleń Wink
Powrót do góry
madlen
Tłumacz


Dołączył: 10 Wrz 2010
Posty: 761
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Wto 21:30, 20 Gru 2011    Temat postu:

Astrid ja przeczytałam bardzo uważnie Wink

W kwestii bycia fair w stosunku do autorów i owych podwójnych standardów. Jak pisałam, sama miewam opory moralne, ale... zauważ jedną rzecz, żaden z tłumaczy nieoficjalnych nie bierze za swoją pracę pieniędzy. Nie tłumaczymy po to, żeby na tym zarabiać, więc nie można powiedzieć, że autora okradamy. Kto nie zna angielskiego i tak książki nie przeczyta, więc autor/wydawnictwo/czy kto tam za tym stoi i tak nic na tym nie zarobi. Gdyby było inaczej... to już inna bajka.

Owszem, masz rację, nie da się wszystkiego restrykcyjnie kontrolować. Tylko wiesz... jestem nie tylko tłumaczem, ale i też czytelnikiem cudzych tłumaczeń. Nie chomikuję ich i nie rozpowszechniam dalej, tylko ściągam do siebie na kompa. Jeżeli ktoś pisze wyraźnie, że prosi by nie przerabiać jego tłumaczeń, czy też umieszczać na innych portalach to ja to szanuję - jego praca (ciężka) - jego prawo. Czy to tak trudno zrozumieć? Czy naprawdę w dzisiejszych czasach tak ciężko o szacunek do czyjejś pracy?
Co zaś do innych formatów plików - plutonia ma rację, zawsze można poprosić tłumacza, czy nie udostępniłby pliku w innej formie. Każdy z nas przecież taką ma. Przy tzw. samodzielnym przerabianiu niestety coś się może zepsuć, coś zniknąć itp itd.

Ja się piekliłam nawet nie z tego powodu, że ktoś umieścił mój plik u siebie - był taki czas, że i na to pozwalałam. Wściekłam się, bo MOJE tłumaczenie zostało "poprawione" gdzieniegdzie słownie i graficznie i wstawione jako praca kogoś innego.

Co do rezerwacji... przecież pisałam, że nikomu nie mogę zabronić tłumaczenia tego co ja, aczkolwiek podbieranie komuś bezczelnie tłumaczenia, które akurat robi, uważam za szczyt wszystkiego. Choć może nie mam racji, czasami odnoszę wrażenie, że zostałam wychowana w innej rzeczywistości, gdzie postępuje się według pewnych zasad. A te czasy mnie przerażają...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Śro 1:11, 21 Gru 2011    Temat postu:

madlen napisał:
Ja się piekliłam nawet nie z tego powodu, że ktoś umieścił mój plik u siebie - był taki czas, że i na to pozwalałam. Wściekłam się, bo MOJE tłumaczenie zostało "poprawione" gdzieniegdzie słownie i graficznie i wstawione jako praca kogoś innego.


I tu się z tobą absolutnie zgadzam (zresztą jak chyba każdy na tym forum). Mnie też by szlag trafił jakby ktoś wziął moją pracę, naniósł kilka poprawek i stwierdził że to go upoważnia go do podpisania tego swoim pseudonimem. Nazywając rzeczy po imieniu - złodziejstwo. I w sumie w tym wszystkim najbardziej dziwi mnie fakt, że ta osoba myślała że nikt tego nie zauważy... I tak jak napisałam wyżej - najlepszym sposobem na takie osoby jest takie publiczne zlinczowanie przez członków naszej małej społeczności.
A szkoda - bo jakby dziewczyna inaczej podeszła do tego to byście oboje skorzystały, ona jak czuła potrzebę poprawienia twojej pracy mogła się ciebie o to zapytać i zrobić na tym utworze te poprawki, bądź ci je zasugerować, a ty miałabyś bardziej dopieszczoną wersję, i pewnie być ją gdzieś tam w podziękowaniach dopisała jako pomoc przy tłumaczeniu. Każdy byłby zadowolony, a tak wyszło jak wyszło...

Wiem że o to chodziło, ale jak temat się poszerzył odnośnie moralności w kontekście i innych kwestii, to też zabrałam swoje zdanie, zwłaszcza że reszta już nie jest taka czarno-biała, tylko w różnych odcieniach szarości i jedni akceptują coś, a inni nie.

Czy rozpowszechnianie tłumaczeń nieoficjalnych różni się od rozpowszechniania pirackich książek - i tak i nie. No jest różnica że my nie czerpiemy z tego korzyści, więc nikt nas nie okrada, ale mimo wszystko nie pytamy o zgodę autorów, i osoba która się rozporządza naszą pracą, tych korzyści nie czerpie też. Dlatego troche mnie bawi to oburzenie tłumacza, że ktoś bez jego zgody coś chomikuje, gdy on sam ma pełno nielegalnych plików na swoim chomiku czy komputerze. Ot taka ironia losu. I pytanie, czy jakby autor na swoim blogu, w oświadczeniu zabronił tłumaczeń to byście przestali je tłumaczyć? Tłumaczylibyście dalej, czy też przestali ale mieli żal do autora, bo przecież robicie to w dobrych intencjach? Celowo porównałam tłumaczenia do fanfiction - bo działają na podobnej zasadzie, i taką najlepszą polityką autora jest podejście "don't tell, don't ask" - czyli nie zabraniaj i nie popieraj. Bo jak pisałam paradoksalnie autorom to wychodzi na dobre Smile
Zresztą tu też wchodzimy na sam problem piractwa - i książek i muzyki i filmów. Moim zdaniem sam proceder jest nie do zwalczenia. Wśród ludzi "przyjęło się" że wchodzisz na net i po prostu ściągasz (i tak też traktują i nasze tłumaczenia). Ja też sama większość ebooków ściagam, a jak doceniam autora to potem kupuję książke w wersji papierowej. Ceny ebooków są za wysokie by po prostu je kupować, zwłąszcza jak sie woli i tak wersje papierowe. Pewnie jakbym mieszkała w USA to bym od razu kupowała orginalne wydania moich ulubionych książek tuż po wydaniu (w pl muszę czekać i czekać na wersję ang, nie mówiąc o porządnym przekładzie), albo bym wypożyczała z biblioteki - co bardzo często robią moi znajomi zza wielkiej wody, a w pl dostanie dobrej nowej rozrywkowej książki w bibliotece graniczy z cudem. Nie wiem czy to mnie usprawiedliwia, więc nie udaję świętej, choć na ile mogę staram się wspierać wydawców i autorów. Jak wspomniałam przepływu nielegalnych plików zwalczyć się nie da, i takim wyjściem dla autorów jest znalezienie sposobu na funkcjonowanie w takiej rzeczywistości - choć z książkami o tyle dobrze, że ludzie chcą mieć często orginalne wersje papierowe, więc je kupują.

Ja w zasadzie nie umieszczałam nic na gryzoniach, jak już to ściągam. Tłumaczyć zaczęłam na całkiem prywatne potrzeby - dla znajomych co chcieli coś tam się dowiedzieć, przeczytać, potem zaczęłam pomagać z pewną serią na jednym forum, i w zasadzie tak stwierdziłam, że mogę się tym co robię podzielić z innymi, a nie tylko odkładać do szuflady, zwłaszcza że odkryłam masę kolejnych perełek Wink

W sumie się zgadzam że każdy ma prawo decydować na jakiej zasadzie coś umieszcza, i czytelnicy powinni to uszanować. Jak im się polityka dostępu nie podoba to prawda, nie muszą czytać. Choć ja osobiście jestem za "szerokim dostępem", czyli macie, bierzcie i się cieszcie. Jedyne czego wymagam - to napiszcie czyje to i skąd wzięte. Rozumiem że inni chcieliby mieć nad tym większą kontrolę i staram się to szanować. Jak ktoś mnie poprosi o nieudostępnianie czegoś bądź usunięcie to to zrobię, tak jak piszesz z szacunku do cudzej pracy. Choć jednocześnie stanę po stronie użytkowników, którzy twierdzą że to ci uczciwi cierpią na tych ograniczeniach. Inna sprawa że niektóre "nakazy i zakazy" są nieraz absurdalne, np. nie wyobrażam sobie pytać kogoś o zgodę za każdym razem gdy np. chcę gdzieś wstawić jakiś cytat, wysłać komuś, czy zrobić na własny użytek (czyli bez rozpowszechniania na forum publicznym) jakąś zmienioną wersje czyjegoś tłumaczenia. Zwłaszcza że jak ktoś gdzieś pisał pogubić się można w tym na co kto zezwala, a na co nie. W sumie to wierzę, że większość dzieli się tym w tzw. "dobrej wierze", bo uwielbiają bohaterów i chcą wiedzieć co u nich.

A co do tych nieszczęsnych rezerwacji - ja tam wierzę w to że warto się z tym dogadywać, tak by zmaksymalizować efektywność. Rozumiem że jak ktoś wyhaczył fajną serię to bawi go jej tłumaczenie i ma do niej pierwszeństwo, ale jakby na propozycję pomocy bądź udostępnienia jakiejś książki odpisał mi coś w stylu "łapy precz, to moje" (zwłaszcza jak seria to jakieś 5-15 książek, które być może mu w trakcie obrzydną), to bym za poważnie tej "rezerwacji" nie traktowała.
W sumie to zanim się sama za coś zabiorę staram się wybadać czy ktoś robił/robi/planuje, i na to przydałyby się jakieś tablice informacji bądź do konsultacji. Po to by dwa razy nie robić tego samego - oczywiście dla korzyści czytelników. Na przykład ta wspomniana seria Night Huntress - w zasadzie trafiłam na nią poleconą przez kogoś kto czytał tłumaczenie Rainee, wiem że dwie książki z tego świata tłumaczyły jakieś chomiki (choć nie wiem czy skończone), na książkę o Vladzie ktoś już się wpisał, gdzieś na chomikach dorwałam kiedyś jedno opowiadanie, ktoś inny tłumaczył "powycinane sceny", ja niedawno wrzuciłam jedno opowiadanie, które zrobiłam pół roku temu "do szuflady" dla pewnej osoby, i w sumie teraz wzięłam się na jej prośbę za kolejne. Zapewne czytelnicy są bardziej zadowoleni z takiego dostępu niż jakby mieli czekać aż jedna osoba kiedyś tam skończy całość. Podobnie chyba wygląda to przy serii o Kate, że kilka osób się zabrało za nie. Do czego zmierzam - do tego że zamiast się kłócić co czyje lepiej połączyć siły. Ale się absolutnie zgodzę, że takie "podbieranie" bez słowa następnych tomów w serii to chamstwo, zwłaszcza że wysłanie do kogoś wiadomości to nie aż taki problem.

Brrr... i się znów rozpisałam, w sumie bo to tematy kontrowersyjne i chyba bez takiej jednoznacznej oceny co jest ok a co nie... I doskonale rozumiem że do czegoś co ja oceniam tak, ktoś może mieć inny stosunek. Ot tyle moich rozważań part 2 Smile

Madlen mam nadzieję że nie zrezygnujesz z tłumaczeń, bo na tą jedną osobę przypada kilkadziesiąt które uwielbiają cię za twoją pracę Smile
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Śro 1:59, 21 Gru 2011    Temat postu:

Pomysl z ograniczeniem dostepu do tlumaczen jest bardzo kontrowersyjny ale uwazam zeby skutecznie rozwiazywac trudne problemy trzeba rownie trudnych decyzji

Jednak jezeli chcemy zeby nasze tlumaczki poczuly sie bardziej komfortowo i zyskaly chociaz minimalne poczucie bezpieczenstwa powinien byc wprowadzony limit postow i 50 wydaje sie byc rozsadna granica

jezeli komus naprawde bedzie zalezalo na dotarciu do ulubinej ksiazki to troche wysilku i zangazowania wyjdzie tylko na dobre

Cos co przychodzi zbyt latwo rzadko kiedy sie szanuje
Powrót do góry
madlen
Tłumacz


Dołączył: 10 Wrz 2010
Posty: 761
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Śro 11:16, 21 Gru 2011    Temat postu:

Astrid napisał:
madlen napisał:
Ja się piekliłam nawet nie z tego powodu, że ktoś umieścił mój plik u siebie - był taki czas, że i na to pozwalałam. Wściekłam się, bo MOJE tłumaczenie zostało "poprawione" gdzieniegdzie słownie i graficznie i wstawione jako praca kogoś innego.


I tu się z tobą absolutnie zgadzam (zresztą jak chyba każdy na tym forum). Mnie też by szlag trafił jakby ktoś wziął moją pracę, naniósł kilka poprawek i stwierdził że to go upoważnia go do podpisania tego swoim pseudonimem. Nazywając rzeczy po imieniu - złodziejstwo. I w sumie w tym wszystkim najbardziej dziwi mnie fakt, że ta osoba myślała że nikt tego nie zauważy... I tak jak napisałam wyżej - najlepszym sposobem na takie osoby jest takie publiczne zlinczowanie przez członków naszej małej społeczności.
A szkoda - bo jakby dziewczyna inaczej podeszła do tego to byście oboje skorzystały, ona jak czuła potrzebę poprawienia twojej pracy mogła się ciebie o to zapytać i zrobić na tym utworze te poprawki, bądź ci je zasugerować, a ty miałabyś bardziej dopieszczoną wersję, i pewnie być ją gdzieś tam w podziękowaniach dopisała jako pomoc przy tłumaczeniu. Każdy byłby zadowolony, a tak wyszło jak wyszło...


Kurde, a jednak będę się czepiać, bo mam wrażenie, że nie do końca wszystko jest jasne dlaczego się wściekam Wink

Przy tłumaczeniu nie korzystam z pomocy translatorów internetowych. Tak, ja wiem, że z takiej formy korzysta większość tłumaczy (i to da się wyczuć, czytając tekst, że jest on made by Mr Google), bo wystarczy wrzucić, nieco popoprawiać stylistycznie i voila-mamy tłumaczenie. Nic bardziej błędnego, bo niestety ilość błędów merytorycznych jest ogromna (i naprawdę wiem, co mówię, bo poprawiałam takie tłumaczenia i to była droga przez mękę). Tłumaczę sama, korzystając w dużej mierze ze słowników - najróżniejszych, polskich, angielskich, bliskoznacznych, słowników slangu... Czasami wybieram nie pierwsze, nie drugie, nawet nie trzecie znaczenie danego słowa tylko dlatego, że one mi nie pasują do całości. Szukam tak długo, aż znajdę to, co pasuje. Dlatego tłumaczenie zajmuje mi tak dużo czasu. Bo chcę, żeby to co robię było dobre. Z szacunku dla siebie i czytelnika. Moją wersję roboczą poprawia Beta. Na końcu ja dokonuje ostatecznych poprawek.

Tamta dziewczyna pozmieniała sobie wyrazy tak, jak jej pasowało, pewnie bez zaglądania do oryginału, tylko dlatego, że tak jej bardziej "pasiło". Nie podobało jej się, że użyłam np słowa "dziewucha" zamiast "dziewczyna". A widzisz, dla mnie to właśnie słowo miało głębszy sens, i było celowo użyte, z duchem książki.
Więc nie, nie dogadałabym się z nią w kwestii poprawek.
Jeśli chciała, mogła sobie przetłumaczyć całą książkę po swojemu, a nie zmieniać mój tekst wg swojego widzimisię.
I tak, zazwyczaj moje wersje są mocno dopieszczone, bo ja - składając wersję ostateczną w całość - dokonuję jeszcze poprawek jeżeli uznaję, że coś gdzieś zgrzyta.
Agnieszka i Agata, które betują moje teksty, coś o tym wiedzą.

Oczywiście, każde sugestie przyjmuję, ale to JA decyduję czy je wprowadzić czy nie, skoro to ja czytam i tłumaczę oryginał.

Nie twierdzę, że te wersje są idealne - pewnie nie są, ale jak się komuś nie podoba, to niech bierze oryginał i tłumaczy po swojemu. Ale faktycznie po swojemu, a nie na podstawie czyjejś pracy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Śro 12:56, 21 Gru 2011    Temat postu:

Czasami jak się otwiera e-book albo nawet wyraźnie na stronie autora jest napisane, że nie można kopiować, rozpowszechniać i jeszcze paru innych rzeczy robić. Ale tłumaczyć na własne potrzeby można, jak ktoś ma ochotę to mu nikt nie zabroni i to można znajomym przesłać, szczególnie, że jak pisze madlen nie pobieramy za to żadnych opłat. (Szczególnie, że prawo można różnie interpretować bo niby nie można tłumaczyć bez zgody, ale moja znajoma tłumaczyła teksty ang do pracy mag z podaniem autora napisała, że to tłumaczenie własne). Powiedzmy, że ten krąg znajomych to osoby z forum, gdzieś tu przeczytałam, że 50 postów to za dużo do naprodukowania, szczególnie, żeby były konstruktywne, ale szczerze jeśli my może nie męczymy się, ale na pewno w jakiś sposób trudzimy i wstawiamy tutaj to ludzie mogliby też trochę umysł wysilić, żeby się tym nacieszyć.
Jeśli chodzi o rozpowszechnianie książek, wiadomo, że autor męczy się i chce kasę zarobić, niestety u nas nie jest tak łatwo kupić książki obcojęzyczne, a często warto najpierw ją przeczytać, żeby zdecydować czy warto ją kupić, ale przynajmniej nikt im tych książek nie przerabia i nie podaje za swoje, a tłumacz ma pracę podwójną, interpretacja słów autora itd.
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Czw 17:14, 22 Gru 2011    Temat postu:

Przeczytałam wszystko dokładnie:)

Temat praw autorskich - temat rzeka - sama nie jestem bez skazy, więc nie będę osądzać innych. Mimo, że znam angielski (o tyle, o ile:)), wolę przeczytać tłumaczenie. A naprawdę trudno jest trafić na "przyzwoite" tłumaczenie. Na to forum zaglądam właśnie dla tłumaczeń, bo dbacie o utrzymanie ich dobrego poziomu.

Wypowiadacie się, że powinno się zablokować dostępu do tłumaczeń osobom, które nie mają odpowiedniej liczby postów. Hmmm... Poczytałam sobie trochę różnych postów komentujących tłumaczenia. Część z nich to "Och, super! Dzięki! Jesteś wspaniała!" i coś tego typu. Czy naprawdę o to chodzi? Bo ile osób zainteresowało się tłumaczeniem, to można zorientować się z licznika...

Druga sprawa , powiązana z tym. W jednym z tematów przeczytałam, że dobrze byłoby rozpropagować forum, zachęcić innych do uczestnictwa. Czy metoda blokowania, to ma być jakiś rodzaj zachęty? Czy forum nie jest miejscem, gdzie każdy zalogowany powinien móc się wypowiedzieć "k i e d y" i "i l e r a z y" chce?
Otóż ja nie mam tych 50 postów. Mogę je błyskawicznie osiągnąć dopisując gdzie się da w/w odkrywcze uwagi, a starannie pomijając te typu: marnie ci wyszło, tu się coś nie klei, byle tylko kogoś nie urazić.
Ale nie będę robiła z siebie idiotki. Poza tym, wszelkiego typu "wymuszenia" skutkują odwrotnie. Myślę, że to może "zniesmaczyć" sporo osób i po prostu wycofają się. I nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Forum zamieni się w coś w rodzaju Kółka Wzajemnej Adoracji, a one mają krótki żywot.

A na koniec Madlen:)

Wiem, co czujesz, bo sama nieco tłumaczę. I powiem ci, jak to widzęSmile

Nie zamierzam ukrywać swoich tłumaczeń (tych, które udostępniłam) i karać w ten sposób tych, którzy są uczciwi. Po pierwsze tłumaczę dla siebie (dla własnej zabawy i satysfakcji), a skoro już zdecydowałam się na zamieszczenie tego w sieci - to nie będę dzielić ludzi na tych "dobrych" i "złych". Nie zmuszam też nikogo do czytania.

Przypuśćmy, że jedziesz np. autobusem i ktoś cię okradł. Czy wszyscy współpasażerowie są złodziejami? Czy nie wsiądziesz już nigdy do tego środka lokomocji?
Ukrywając siebie i swoje tłumaczenia (z których naprawdę powinnaś być dumna!) sugerujesz, że zostałaś zwyciężona. Pozwalasz, żeby tego typu... osoba... (zauważ, jestem kulturalna i nie używam inwektyw) zapędziła cię do narożnika, czy jakiejś nory, z której "ze strachu" nie wyściubisz nosa. A przecież to nie ty popełniłaś świństwo. Ty możesz spokojnie spoglądać na siebie w lustrze.

Możesz też spróbować spojrzeć też na to w ten sposóbSmile "Moje tłumaczenie jest tak doskonałe, że zasługuje na rozpowszechnienie, zupełnie jak dzieła uznanych klasyków - z których miliony czerpią cytaty, bez powoływania się na autora".
Sama kilka (kilkadziesiąt), co celniejszych cytatów "przywłaszczyłam" sobie i mogę dzięki nim brylować w towarzystwie, wywołując podziw dla mego intelektu:)

A tak poważnie... Naprawdę wiem, co przechodzisz i jak się czujesz. Przeżyłam to samo.
I nic na to nie poradzisz.
Co ja zrobiłam w podobnej sytuacji? No dobrze, przyznam ci się... Przez kilka dni kopałam co popadnie i rzucałam hmmm "ciężkim słowem", a potem (co zawsze robię, ilekroć mam chandrę), wzięłam "Colasa Breugnon'a" i spędziłam wieczór w jego towarzystwie po raz któryś. Po czym, naładowana jego optymizmem, spojrzałam na świat z dystansem.
Pozdrawiam serdecznie.

Ale się rozpisałam ... Uff.. Wystarczy, co za dużo to niezdrowo:)
Powrót do góry
madlen
Tłumacz


Dołączył: 10 Wrz 2010
Posty: 761
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw 21:47, 22 Gru 2011    Temat postu:

Sairo...

nie, nie pozwolę, aby jakaś tam "dziunia" zwyciężyła Wink dlatego nie rezygnuję z tłumaczeń Smile

natomiast co do ograniczeń/limitów postów... czy to naprawdę coś tak strasznego, żeby się jednak troszkę wysilić i popisać na forum? czy po prostu wchodzimy na nie wyłącznie po to, żeby się "dobrać"do tłumaczeń? bo jeśli tak, to troszkę się to chyba mija z ideą tego forum...

parę lat już żyję na tym świecie i doszłam do wniosku, że mało się ceni to, co przychodzi nam z łatwością, a co niektórzy wręcz uważają, że im się pewne rzeczy należą, bo... tak. i jako osoba tłumacząca często się spotykam z różnego rodzaju pretensjami (a bo na rozdział trzeba było ciut dłużej poczekać), żądaniami itp. otóż nie - skoro ja mogę się "wysilić" i zarwać kolejną nockę, to chyba nie jest zbyt dużym oczekiwaniem z mojej strony, żeby osoba po drugiej stronie też się odrobinkę wysiliła.
ale może ja się czepiam...

a co do forum w kontekście kółka wzajemnej adoracji... nie wiem, czy zauważyłaś, ale w moim odczuciu to forum już i tak się kręci tylko jakąś sobie znaną siłą rozpędu... coraz mniej osób, coraz mniej sensownych postów, jakby spełniło już swoje zadanie i się wyczerpało...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Gość






PostWysłany: Pią 10:15, 23 Gru 2011    Temat postu:

Madlen...:]

Nie masz pojęcia, jak bardzo się ucieszyłam, że nie zrezygnujesz z tłumaczeńSmile

Zbyt wielu jest ludzi, którzy ustępują, czy tez wycofują się przed... chamstwem.
Rozumiem, dlaczego - pewnie nie chcą zniżać się do tego samego poziomu - ale wydaje mi się, że skutkiem tego jest utwierdzanie takich "osób" w poczuciu bezkarności, czy też jakiegoś ... chorego triumfu.

Co do różnorakich pretensji... Czy naprawdę tym się przejmujesz? Ponagleniami? Właśnie wpadł mi do głowy pewien sposób na nie:) Zrób tak... zamieść rozdział w oryginale z adnotacją "dla niecierpliwych":] (Albo czymś nieco bardziej złośliwym, typu : ucz się, dziecię ucz..) Co innego, gdyby uwagi pochodziły od osób, na których opinii ci zależy, ale chyba ich nie ma, prawda? Wiem, jak to wygląda, gdy już coś tłumaczysz - masz rację, to nieco wkurzające. Ale z drugiej strony, czy mam się przejmować uwagami osób, które piszą "ktury", "sóper" itp? Co innego, gdybyś ty mi zwróciła na coś uwagę - ciebie cenię za jakość tłumaczeń, więc pewnie dogłębnie przeanalizowałabym twoją uwagę i ewentualnie przedyskutowałaSmile

Co do forum - możliwe, że masz rację - trudno mi ocenić różnicę w jego funkcjonowaniu, bo mój staż na nim jest dość krótki. Moją znajomość książek z tego gatunku, przy najlepszych chęciach, można nazwać ... mierną, więc, gdy czasami czytam niektóre tematy, nie wiem o czym mówicie i trudno mi jest zabrać głos:)

A co do lat przeżytych... uff... to nie ma znaczenia, liczy się duch - a nie ciało! Znam osoby, które mają po 20 lat, a są kompletnymi staruszkami, i znam takie, które maja duuużo więcej lat, a promieniują radością życia (i to mimo wielu prawdziwych problemów). Jak myślisz, które wolę? I które cenię?
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Wto 0:53, 27 Gru 2011    Temat postu:

Bardzo szybko idzie poznać czyje tłumaczenie jest kogo, jeśli czytało sie już ich kilka.
W sumie oburzenie jakie czujesz jest adekwatne do sytuacji. Czytam te tłumaczenia z czysto i czasem żywcem wzięte z translatora, ale wracam by poczytać tłumaczenia książek robione przez dziewczyny z forum .Dla mnie to one są wyznacznikiem dobrze wykonanej roboty.

HydePark powinien być czyszczony , co jak widzę odbywa sie regularnie. Czasami pod kolejnymi tłumaczeniami nie umieszczam wypowiedzi bo przychodzą mi na myśli słowa , hej to jest świetne lub podobne. Doszłam do wniosku jeśli mi sie bardzo spodoba tłumaczenie to wysyłam Pw do autorki tłumaczenia i wyrażam opinię. W sumie to jest trochę nachalne podziękowanie, ale dochodzę do wniosku ze można czasem od czasu do czasu taką osobą być.

Inną sprawa jest to że tłumaczki z forum wyszukują takie książki , których u nas próżno by szukać. A i wydawnictwa prowadzą praktykę co idzie w internecie to wtedy i oni biorą sie za tłumaczenia (cokolwiek trochę spaprane bo nie siedzą czasem w temacie PR ale zawsze).

Madlen czepiasz sie Smile zawsze czekam grzecznie na tłumaczenia, co prawda niecierpliwość na nagabywanie kiedy kolejny rozdział może byc niekiedy wytłumaczeniem, ale zgodzę sie czasem jest to wręcz nieuprzejme wobec osoby tłumaczącej.
Kącik wzajemnej adoracji,Smile raczej cos paranormalnego jest w tym ze jeszcze sie kręci i przyciąga nowe osoby.

A wszystko sie sprowadza do rożnych typów osobowości. Jeśli działasz tylko by dalej rozpowszechniać to nic i nikt nie powstrzyma takiej osoby. Jeśli jesteś osobą uczciwa to przez wyżej wymienione osoby dostajesz po głowie. Najważniejszą kwestia jest to że nie poddasz sie po takim potraktowaniu, bo zawsze znajda sie osoby które cenią uczciwość i obronią choć trochę.


Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Wto 0:58, 27 Gru 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Śro 4:17, 28 Gru 2011    Temat postu:

madlen - pisząc o współpracy, to miałam na myśli takie coś, że dana osoba przesyła ci swoje poprawki i propozycje co by zmieniła, ale to ty decydujesz czy z nich skorzystasz, nie czytałam (jeszcze Wink) twoich tłumaczeń, ale po sobie wiem że na pewno zostawiam w nich czasem jakieś literówki, czy interpunkcja (grr, nie znoszę i się nie nauczę nigdy), czy nawet jakieś bardziej pokrętne struktury gramatyczne, które są dobre po angielsku ale w wersji pl niekoniecznie, tak samo jak piszesz - niektóre słowa ze slangu, idiomów itp. Ja jak czytam n-ty raz ten sam tekst, wielu rzeczy też nie widzę, bety też nie zawsze poprawią wszystko, więc ja zawsze reaguje pozytywnie jak ktoś doradza coś poprawić (jak nie ma racji, to go uświadamiam że nie ma Razz ). Ale tak jak piszesz - twoja praca, twoja ostateczna decyzja.

Co do tego wymogu 50 postów, to o ile uważam że sam wymóg nie jest zły, macie racje jak ktoś chcę czegoś to powinien trochę wysiłku włożyć. I tu wina chomików, że rozpuściły ludzi, bo tam wszystko było wszystko za free. Ale 50 postów nie zda egzaminu. To za dużo, za dużo by naraz tyle sensownie napisać. A nowa osoba raczej nie będzie myśleć nad mądrą recenzją (bo to trwa i trwa), tylko napisze pewnie kilka mądrzejszych postów, a potem zacznie sie spam typu "podoba się, super", bo nic innego jej do głowy nie przychodzi. A że dostęp chce, i to szybko (no i nie wińmy za to, bo chyba pamiętacie ten głód jak w połowie serii chcecie wiedzieć co dalej) to będzie "nabijać tą 50", dlatego proponowałam 25, to dość by sie wysilić, a oszczędzi spamowania na siłe. Jak ktoś się wciągnie w forum, to będzie dalej sam z siebie pisał, a jak ktoś nie to będzie się sprowadzał głównie do korzystania, no i nie każdy musi być super aktywni, jedni będą pisać więcej, inni zaglądać raz na 2 tygodnie i czasem napiszą opinię o tym co przeczytali, myślę że i dla nich jest tu miejsce. Choć darmozjadów co się nawet kulturalnie nie przywitali to bez wyrzutów sumienia wyrzucać.
Tak dla porównania, na innym forum mamy wymóg 25 postów, i tam też to nieraz obfituje takim nic nie wnoszącymi postami.

Ja staram się szanować pracę innych, i to że każdy udostępnia ją na swoich zasadach, choć jestem zwolenniczką "wolnego" dostępu do tłumaczeń. Tyle że jak pisałam, nad rzeczą puszczoną w net tracisz kontrolę i znajdą się osoby, które i tak zrobią inaczej.
Choć np. proszenie autora na zgodę na niektóre rzeczy uważam za absurdalną, np. na to by przerobić sobie tekst z forum na własne potrzeby, bez wysyłania tego w net, na wersję przyjaźniejszą do czytania, czy też na inny format, bądź złożenie sobie jakiś rozdziałów w całość, by było wygodniej, czy by usunąć obrazki bądź zwiększyć/zmniejszyć tekst. Jasne, jakbym chciała to publikować potem w tej wersji w necie to bym się pytała o zgodę, ale robiąc to tylko dla siebie uważam za głupotę, zwłaszcza gdy autor potrafi stwierdzić (a zdarzyło mi się tak) że wolno mi tylko czytać w formie jaką on łaskawie udostępnia (i tu się moim zdaniem wypacza idea tłumaczenia dla innych). Kwestia umiaru i rozsądku? którego czasem brakuje po obu stronach.

Yyy, a teraz na koniec powiedzcie mi jedno. Bo myślę, myślę i nie potrafię pojąć. JAK można tłumaczyć z translatora? JAK? toć to wychodzi łamana polszczyzna, i 3x więcej pracy jest przełożyć z tego "po polskiemu" na polski...
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Śro 14:48, 28 Gru 2011    Temat postu:

Sama tłumaczką nie jestem . Mój angielski jest równy zeru bo od dziecka uczyłam się hiszpańskiego. Doceniam każdą pracę jaką drogie dziewczyny dla nas wykonują.
Rozumiem ich potrzebę zabezpieczenia ich prac i całkowicie się z nimi zgadzam.
Sama ściągam wiele tłumaczeń i szczerze się przyznaję nie zawsze usuwam. A robię tak dlatego że, gdy książka mi się spodoba po prostu po jakimś czasie do niej wracam.
Mam mało czasu wolnego więc wolę zostawić i potem nie muszę znowu szukać.
Jednakże niegdy nie publikuję czyjeś pracy bez jego zgody i podpisu na temat tego kto tak ciężko pracował nad danym tłumaczeniem . Wiem jakie to ciężkie raz tłumaczyłam książke z hiszpańskiego i to naprawdę ciężka i pracochłonna robota.
Dlatego podziwiam dziewczyny za to co dla nas robią . Nie dość że dla nas tłumaczą to i starają się nam pomagać w znajdowaniu innych ciekawych książek i i rozumieniu wielu wątków.
Sama nie zawsze zostawiam komentarz do pojedyńczych rodziałów ale zawsze do pracy ostatecznej.

Fakt że może to owocować nic nie wnoszącymi postami można w sumie pominąć skoro forum ma być regularnie czyszczone. Poza tym prócz tych bez sensownych postów najdą się tez te użyteczne. Sama nie raz pisze głupie komentarze chodz staram się tego nie robić . Sama myśle że jestem pierwszorzędną blondynką więc czego po mnie oczekiwać hehe ;] Ale mimo wszystko staram sie pisać jak najwięcej w ten bardziej sensowny sposób.
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:    Zobacz poprzedni temat : Zobacz następny temat  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.paranormalromance.fora.pl Strona Główna -> Zablokowane tematy Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 2 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Regulamin